piątek, 23 sierpnia 2013

Koniec mapy

Stoję na chodniku. Rozglądam się i nie wiem gdzie jestem, straciłem orientację. To chyba jakieś obce miasto. Macam się po kieszeniach w poszukiwaniu telefonu – nie mam. Na ręce zegarka również próżno szukać. Gdzie ja jestem?! Skrzyżowanie na którym każda droga wydaje się prowadzić donikąd … a ja nie mam żadnego drogowskazu. Dżizys, kim jest dziś człowiek bez telefonu i Internetu!? W oddali widać jakieś małe blokowisko, i to chyba jest moja jedyna opcja. Choć patrząc na nie z daleka wcale nie wzbudza mojego zaufania, wydaje się tak samo opustoszałe jak cała reszta tego smutnego krajobrazu. Na horyzoncie ani jednej żywej duszy. Ciekawe czy są jakieś nie-żywe (?) Robię ostatni rekonesans i sprawdzam czy coś niespodziewanie nie wyrosło spod ziemi. Nie ma niczego, tylko to pieprzone blokowisko. No i chmury, całe niebo jest podejrzanie szare … nie są to chmury burzowe, ale powietrze jest strasznie ciężkie. Cała ta przygnębiająca szarość w niewyjaśniony sposób próbuje mnie udusić. Niczym boa dusiciel oplątuje się wokół mojej szyi … delikatnie odbiera oddech. W powietrzu czuć wyraźnie ostry zapach, który na tym czarno-białym tle sprawia wrażenie krwiście czerwonego. Stoję tu jak kołek … czas iść! Zrobiłem ledwie parę metrów i już wiem, że to nie będzie łatwy spacer – moje nogi ważą teraz trzy razy więcej. A może to sprawka zmutowanej grawitacji? Mój cel jest chyba jeszcze strasznie daleko. Boląca głowa nie pomaga w logicznym myśleniu a w dodatku przynosi  co chwila kolejne dziwne wizje. Nie jestem pewien, ale chyba już kiedyś tu byłem. Zaczynam sobie coś przypominać i z każdym następnym kaszlnięciem okolica wydaje się bardziej realna. Wzrost poczucia realności chyba jest wprost proporcjonalny do spadku tlenu w moim organizmie. Nozdrza wypełnia mi ten bordowy smród, gardło stopniowo zaczyna uciskać … zrobiłem już chyba kilka kilometrów. Próbuję opanować swoje ciało, siadam na chodniku. Opieram się o znak drogowy. Spoglądam w stronę blokowiska i uświadamiam sobie, że nie zbliżyłem się tam ani o krok. Jak to … co jest? Czy to naprawdę aż tak daleko? Dobra, odpocznę jeszcze chwilę. Czuję, że ziemia na której spoczywa teraz moje zmęczone dupsko mocno pulsuje. Czyżby pod spodem szalała ognista lawa? Nie wiem, moja głowa odmawia posłuszeństwa … moje zmysły straciły dla mnie wiarygodność.  Staram zachować się choć odrobinę trzeźwości umysłu. Wśród tego chaosu wyłania się jakiś dźwięk. Słyszę go coraz wyraźniej wyławiając z szumu wewnątrz głowy. Namierzyłem go! Widzę, że jakaś mała kropka przypominająca samochód zmierza w moją stronę. Koniec tego leżenia, wstaję. Muszę go zatrzymać. Zrobić cokolwiek żeby się stąd wydostać. W tym momencie utrzymanie pozycji stojącej wydaje mi się czynnością dość ekstremalną, ale samochód już się zbliża, zaraz mnie ktoś uratuje. Strasznie się wlecze … ale to dobrze, czuję, że wracam do normalności. „Jest lepiej, jest lepiej, jest  lepiej …” powtarzam w myślach. Siła autosugestii ewidentnie pomaga, teraz już stoję twardo na nogach i szum w głowie ucichł. Jest już jakieś 50 metrów ode mnie. Widzę, że się na mnie patrzy - wielka głowa wystająca z małego okienka czerwonego pojazdu. Zatrzymał się a ja próbuję podbiec. Teraz już mam pełen obraz mojego wybawcy. Czekaj, czekaj …  przecież ja go znam!

- Szczęść Boże księdzu! Mogę się z księdzem zabrać? Bo utknąłem tutaj i nie za dobrze się czuję.
- …
- Noo, proszę. Gdzie ksiądz jedzie? Ja chcę tylko dostać się do cywilizacji, mogę wsiąść?

Odpowiedział mi ciszą. Patrzę w jego oczy i widzę ten diabelski wzrok, którym prześladował mnie w szkole. Nigdy go nie zapomnę … Zero emocji na twarzy, ale oczy mówią „I come from hell bitch!”. Przegrałem, spuszczam wzrok, patrzę w dół. Kurwa! Nie … gdzie są jego nogi!? On nie ma nóg. W ogóle. Nawet kolan – jego postać kończy się na tułowiu ozdobionym wielgaśnym, tłustym brzuchem. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Jeszcze jedno spojrzenie w oczy. Wpatruje się we mnie tymi wybałuszonymi gałami opętańca. Ja teraz też jestem blisko szaleństwa. Wyciąga swoją mięsistą łapę i zaczyna mnie przesuwać na bok – jakby chciał odsłonić sobie jakiś wybitnie ciekawy widok. Przecież tu nic nie ma klecho! Przestraszył się czegoś czy co? Olał mnie … wcisnął gaz do dechy i z piskiem opon rusza z miejsca zostawiając mnie tutaj samego. Nie wierzę! Szum w głowie wraca ze zdwojoną siłą. On nie ma nóg a ja jestem w czarnej dupie. Pies by go jebał, idę dalej. Odwracam się i widzę … coś jakby „koniec mapy”. WIELKA CZERWONA NICOŚĆ. Am I A Psycho?


22 komentarze:

  1. Też miewam dziwne sny, ale ten Twój był mega pokręcony!
    czytałam z zapartym tchem!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra, to najbardziej zakręcony film ever. Szczególnie kawałek z księdzem, nie dziwię się z nich zawsze bufony są...
    No, choć Twoje sny i tak nie dorównują moim! Ale nie opowiem o nich, bo chcę się jeszcze cieszyć wolnością :). Pamiętam nawet jak kiedyś czytałam bloga jakiejś dziewczyny, która opisywała własne sny - pozazdrościć - ona śniła sobie o tym jak idzie do koleżanki, jak lata na swoim łóżku, bądź jak jej mama na wszystko pozwala, a jak nie to jej koleżanka kasuje ją kosą...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. o rany, swietnie sie to czyta, powinienes film nakrecic! ja chyba nigdy nie mam az tak dziwnych snow, ten robi wraenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czegoś takiego o swoim uśmiechu jeszcze nie słyszałam;D
    Dzięki:)
    Potrzebny nam wypad do spa!

    Kolorowych snów, na te noc życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobry i przerażający tekst. Trochę jak Ciemność Płonie Jakuba Ćwieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie jest to kurtuazja : )
      Powiem Ci, że w przypadku książek dla dzieci boli mnie taka trochę blokada osób starszych przejawiająca się hasłami typu 'nie czytam już książek dla dzieci'. Niby czemu nie? To naprawdę poprawia humor : ) A że sama mam totalnie skopany nastrój, to wolę się zagłębiać się w jakieś ciężkie, przytłaczające książki, bo nie widzę sensu w karmieniu mojego wewnętrznego smutku.
      Czytałeś ostatnio coś ciekawego? : )

      Usuń
    2. I jak wrażenia z książki? Faktycznie jest o kobietach? : )
      Tak, smucić się nie jest dobrze, ale jakoś tak mnie ostatnio smutek chwycił i puścić nie chce. Zły smutek ; p
      A jutro znów trzeba się uśmiechać, bo zajęci z dziećmi :D

      Usuń
    3. To część mojej bibliotecznej pracy - wakacyjne zajęcia z dziećmi : )
      A książkę polecę mojemu przyjacielowi : )

      Usuń
  6. Korciło mnie, żeby pomimo etykiety zapytać, czy historia oparta na faktach, ale jest jak byk napisane, że sny - no to sny.
    Pisz te thrillery psychologiczne, nadajesz się ^^.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do Twojego komentarza, mam nadzieję, że będę na co dzień studiować, a uczyć się od święta - ofc z rewelacyjnymi efektami.
      Praca mnie zjada, choć narzekam, że mi się nie chce, czy coś podobnego - to jak mam dłuższe wolne, nie mogę znaleźć dla siebie miejsca.

      Chciałabym wyglądać na tyle ile mam, po prostu :D. Ale zawsze wyglądam na gówniarę - zazwyczaj ludzie dają mi ok. 3 lata mniej, niż mam w rzeczywistości.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Przepraszam, że się wtrącę, ale czuję się zazdrosna xD
      Mnie dają 10-12 lat więcej... ; p

      Usuń
    3. To chyba dobrze, że jest nas więcej, bo wtedy dzikość nie wydaje się być takim wynaturzeniem :-).
      Ma być zagadkowo, bo miałam chętkę na pisanie i wenę, mój patos jest zawsze tajemniczy. Czasem wolę, żeby ludzie czegoś nie zrozumieli, doczytali między wierszami - niż powiedzieć wprost.

      Chodziło o fakty na jawie :D. Mnie się zdarza spoglądać na etykiety, w sumie one dużo dają, bo wtedy można się domyślić co i jak.

      O tak, przy okazji sesji na pewno blog będzie dla mnie ważniejszy, a także zamiatanie pustyni, czy szukanie igły w stogu siana xD.

      Wiem, że to nie jest tragedia, ale niesprawiedliwość polega na tym, że chciałabym być sobie kulturalnie szesnastolatką, ciut trzpiotowatą, z sianem w głowie - a ja muszę być obowiązkowo dorosła. To po prostu nie fair!

      PS: Askadasuna, osiągnięcie efektu młodszej, niż w rzeczywistości - prosty przepis: nie za wysoka, dość szczupła i ma pucki - młodość gwarantowana!

      Usuń
  7. To jest mega zajebiście chore. I teraz mam w głowie tylko, jak on wcisnął gaz, skoro nie miał nóg? Wiem, że to mało istotne, ale to mi się jakoś wryło. Lekkie odzwierciedlenie rzeczywistości?

    OdpowiedzUsuń
  8. podobno sny są obrazem najskrytszych marzeń naszej podświadomości...

    OdpowiedzUsuń
  9. Można z tego niezły film zrobić ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. OOOOOO kurde! Ostro. Dobrze, że ja nie mam aż tak posranych snów.
    A ja ubiegłej nocy byłam w lesie z siostrą i widziałyśmy potwora, któremu zrobiłyśmy zdjęcie. A z drzew utworzyła się czaszka... Nic specjalnego :C

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze miałam pecha do takich wypadków komputerowych, co nieźle działa mi na nerwy. A do 7 przywykłam, mimo wszystko przy XP lepiej mi się pracowało.

    Nie, nie spadł. Przesunął się dość sporo, ale zdążyłam go przytrzymać ręką, wizja siebie pod sporą ilością cukru nie była zbyt pociągająca ; < Też nie lubię Tesco, mam wrażenie, że tam nic nie ma, a to co jest to jakieś resztki. Uwielbiam Kauflanda! ; )

    _______
    Kurde, skąd się biorą takie rzeczy w głowie? Zawsze mnie to ciekawiło, zwłaszcza jak coś głupiego albo absurdalnego się pojawiało.

    OdpowiedzUsuń
  12. Znam takie sny, sama mam taki jeden zorany koszmar, który powraca co jakiś czas, wtedy mam ochotę tylko umrzeć. W ogóle dopiero zauważyłam, że w tle masz zjarany Hogwar ;)

    Fajnie, że szablon mój dobrze u Ciebie działa ;) Ostatnio pytałeś o rozpiskę win i zapałki. Nie palę, w życiu wypaliłam kilka papierosów i to "tak sobie" przy pochlaj party po maturze nad morzem. (Wiem, niezbyt rozsądne, ale akurat lepiej spróbować zapalić niż brać narkotyki, ponoć wszystkiego trzeba spróbować, ale nie narkotyków). A wino, bardzo lubię wino, szczególnie Carlo Rossi, bo w pełni zaspokaja moje kubki smakowe. I pewnego razu, w dniu kiedy dowiedziałam się, że maturę zdałam całkiem przyzwoicie to poszłam po winiacza i wybrałam "Sweet red" bo to logiczne, że będzie słodkie i gratis była ów rozpiska. Co mnie ucieszyło, bo zawsze mam dylemat jakie wino kupić. A tak wyciągam, otwieram i wiem. :D Nie jestem alkoholiczką, ale czasami trzeba, no :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Boze, co ty czytałeś przed snem? Bo sam sen kojarzy mi się z jakimś horrorem psychologicznym, taka krótka, ciężka scena, skacząca kamera, szelesty, suchy szum, ciężki oddech, plener w jakiejś Arizonie, zapuszczona groga, te jakieś tam kule pustynne latają, dalej bloki z wielkiej płyty i wreszcie, po wedrówce pełniej latającej kamery i padajacych ujęć mocna puenta, może lekka retrospekcja do czasów młodości, jakieś traumatyczne wydarzenie, i ogólny odlot wśród huku silnika ni trzasku zbliżajacej się ściany czerwieni czy czegoś tam. Dodatkowo ksiądz jest tym złym, więc polscy filmowcy na pewno kupią, to jest teraz trendy.
    Jaka szkoda, że ze swoich snów pamiętam tylko urywki, niektóre to naprawdę mocne sceny akcji, pościgi, zagadki z przeszłości, a nawet piosenki na gitarę, melodie na perkusję i takie tam, aż żal sie budzić...
    Czołem!

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz dobrą pamięć do snów, żeby aż tyle szczegółów pamiętać, może, ten aż za bardzo oddziaływał na mózg, to zostawił ślad w umyśle. Nakręć na podstawie tego film, spodoba się to widzom:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie ostatnio śniło się ,że biegnę i to tak fest szybko! I obudziłam się z zakwasami haha;D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ostatnio również śnią mi się tak dziwaczne sny, to już męczące. No i również planuje stworzyć dla nich tutaj jakąś ciekawą notkę.

    OdpowiedzUsuń