wtorek, 11 czerwca 2013

Przeciąg

Przeciąg zapanował w mojej głowie. Rozdziawione usta, otwarte oczy, uchylone uszy i rozwarte nozdrza wywołały jeden wielki przeciąg. Wszechogarniający wiatr stał się moim projektantem wnętrz. Wystrój mojej głowy zamienił się z poukładanego pokoju gdzie wszystko ma swoje miejsce w chaos – artystyczny nieład. Trudno .. jakoś posprzątam, jakoś ogarnę.

Wszystko bym przebolał, każdy bałagan jakoś przeżyję. Ale dlaczego wiatr wzbił w powietrze moje tajemne myśli zakopane na dnie starej szafy? Te które schowałem specjalnie żeby nikt o nich nie wiedział i żebym sam o nich zapomniał. Może powinienem je spalić niczym zakazane księgi? Ale tego też się boję, bo przecież wiem, że są moją iluzją nieskończonego szczęścia.
Muszę zrobić wszystko żeby nie wyleciały przez okno … żeby nie ujrzały światła dziennego.
Aby nikt nie przeczytał tych myślowych zapisków. Najgłębsze marzenia, pragnienia i rządze nie powinny się nigdy ujawnić. Wiem, że nie mogę ich zrealizować … są nierealne! Choć tyle razy były już w zasięgu ręki. Były tak blisko. Mimo to powstrzymałem je przed wydostaniem się na zewnątrz. Niestety wszystkie mogłyby się okazać destrukcyjne. Mogły by zrujnować … chyba wszystko, mnie i wiele ważniejszych rzeczy.

Muszę to zatrzymać. Pozamykać okna i uwięzić zakazane księgi do sejfu i zapomnieć doń kodu.
A może z otwartego okna skoczyć i wykonać efektowne salto? Moralne salto?

A na razie tylko przeciąg … przeciąg trzaska złudzeniami … 





30 komentarzy:

  1. Zastanawiam się, czy te Twoje tajemne myśli nie są uznane za nierealne - tylko przez Ciebie. Nie ma rzeczy niemożliwych! Jeśli mają być iluzją szczęścia - to faktycznie, po co iluzja, ale jeśli ich spełnienie miało faktycznie dawać szczęście to czemu nie? Generalnie, chodzi mi o to, żeby nie skreślać tych myśli nierealnych, nieuczesanych, nieprawdopodobnych - bo życie to taka abstrakcja, że wszystko może się zdarzyć :).


    Co do armagedonu - jeszcze się okaże :D. Na razie sobie pstrykam, robię dobrą minę do złej gry i głęboko wierzę, że jest pozytywnie, mimo że niewiele na to wskazuje.
    Perseidy... siedzę, gapię się i głowa boli od trzymania jej w niewygodnej pozycji, oby była tylko pogoda, to będę miała same pstryczki! :D
    Ruch to zdrowie, energia, endorfiny! :D

    Ten komplement był tak tłusty, że do tej pory mam upaćkaną klawiaturę! :D Ale nie była to kurtuazja, czy zachęcenie do zaglądania na mój blog - o nie, nie wymagam, żebyś czytał moje notki, mówię li i tylko o odczuciach po poznaniu Twojego stylu pisania. Styl dynamiczny, tak bym to nazwała :D. Co do różnicy pisania, zawsze jest - swojego starego, onetowskiego bloga prowadziłam przeszło trzy lata i jak czytałam pierwsze notki, to się rumieniłam ze wstydu, takie lapsusy popełniałam :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli faktycznie, miało by przynieść straty w ludziach to może rzeczywiście nie warto próbować. Ale z drugiej strony, jak nie drzwiami - to oknem, do każdego zamku są przynajmniej dwa wejścia, może jest jakiś inny sposób? Może ten sposób nie jest po trupach do celu?

      Ja mam manię do używania słów, które niedawno poznałam lub które uwielbiam - i tak jadę kolokwializmami, żeby za chwilę użyć czegoś wyszukanego. Co do tego inglisza - moje koleżanki zawsze się ze mnie śmiały, że dzień bez powiedzenia czegoś po angielsku (dla mnie) jest dniem straconym. Musiałam się przy nich bardzo pilnować, żeby nie wyskoczyć z jakimś słówkiem angielskim. A potem miałam to w nosie :D.

      Elementy dynamiczne - pisanie z emocją, coś w ten deseń, że jak czytam to czuję spotęgowane napięcie i według mnie - to jest pisanie, które zaraża czytelnika przeżyciami, z jakimi ma do czynienia autor. Według mnie każdy szanujący się pisarz powinien umieć zarażać emocją, dzięki temu książka wzbudza uczucia, a nie jest zlepkiem słów, które mają tworzyć jakąś całość. W każdym razie, w moim odczuciu, dynamizm to naprawdę zaleta - z dynamizmem nigdy nie nudno :D.

      Studia zaoczne dlatego że chcę podzielić pracę z nauką, muszę zdobywać doświadczenie, żeby być atrakcyjna (jakkolwiek to zabrzmi) na rynku pracy. I siłą rzeczy, to też mnie zmusza, by jednak tę pracę mieć, bo inaczej nie zapłacę za studia. Taka symbioza :D.

      Usuń
    2. Po trupach do celu - miałam na myśli w metaforycznym znaczeniu. Nie wiem, co powinnam powiedzieć - na pewno jest jakiś złoty środek (mój optymizm powoli mnie przerasta/przeraża), ale podejrzewam, że znaleźć możesz go tylko Ty :-).

      Cały czas zastanawiam się, czy tekst popularno-naukowy miał być komplementem, czy nie - i nie mogę się zdecydować :D. Kiedyś urządziłam sobie rozmowę filozoficzno-naukową z moim kolegą (zresztą ja mam szczęście do takich rozmów) po czym on stwierdził, że mówię jak pogodynka albo Discovery Channel. A tak w ogóle, u mnie miało być artystycznie, a nie popularno-naukowo, tyyyle przegrać :<.
      Jak chodziłam do szkoły i się nudziłam (mam ponad 4km drogi), to układałam sobie dialogi po angielsku, próbowałam po francusku, ale za krótko się go uczę, żebym mogła ułożyć coś fajnego :D. Taka moja psychoza :D.

      Przy "Strzale" rosła mi adrenalina, ale po przeczytaniu pierwszej części już mi świtało, że historia zdarzyła się naprawdę :). Wejść w głowę tego człowieka, w jego myślenia - kunszt sam w sobie. Toteż, czapki z głów! Podatność moja na emocje jest różna - ale słowo pisane zawsze mi działa na wyobraźnię i odbija się piętnem na mojej emocjonalności.

      Chcą przyjąć! To znaczy mówię to trochę z perspektywy tego, że ja mam doświadczenie w pracy. Co prawda aż miesiąc, ale jak poroznosiłam 10 CV, to dostałam 4 telefony. Inna inszość, że propozycja pracy na 1/2 etatu jest mi nie na rękę, bo nie zarobię na studia. Trochę wybrzydzam, ale muszę mieć z czego żyć - wyczuwam kolejne 10 CV, które rozniosę, zbankrutuję za niedługo w ksero xD.

      Usuń
    3. Bo kompromis tak naprawdę nie satysfakcjonuje żadnej ze stron. W moim przypadku rozwiązywanie błahych problemów związanych z obowiązkami i ich podziałem, polega na grze z siostrą w papier-kamień-nożyce, która nie wykaże się bystrością umysłu, ta cierpi. :D

      Rozmowy filozoficzne bardzo fajne - a konkluzje do jakich się dochodzi zaskakujące :D. Jak pracowałam w zeszłym roku we wakacje, to miałam to spotkałam właśnie takich ludzi, gdzie rozmowy filozoficzne to był temat top! I nawet się dogadywaliśmy, mimo że byłam od nich 4-10 lat młodsza.

      Ojj, różnie - to zależy, jaka sytuacja mi akurat przyszła do głowy. Dobre to było, bo uczyło mnie myśleć po angielsku, teraz siedząc w domu, zaprzestałam procederu.

      Nie, to na pewno nie kobieca intuicja, ja jej nie mam - taki mój defekt. Wiem, że domysły, ale bardzo realistycznie opisane. Podobało mi się :).

      Wiadomo, że nie imponuje, ale hm, nie poddaję się. Dziś odbyłam rozmowę o pracę, ale trochę mnie dobiła, bo chcą tylko kogoś sezonowo. Ja wiem, co pracodawcy robią z CV, że liczy się tak naprawdę pierwsze wrażenie, kolejność składania i tak dalej. Generalnie szczęście. Muszę jednak wierzyć we własne szczęście, bo inaczej zmiotłoby mnie szybko z tego padołu łez.
      Najgorsze jest to, że studia niekoniecznie zmienią rzeczywistość w kwestii pracy, to strasznie niesprawiedliwe, ale cóż.

      Usuń
    4. Bo czerń i biel to kolory wyraziste, a szarość wyrazista nie jest - dlatego kompromis wyzbyłby Cię pewnie oryginalności. Ostatnio śmiałam się do siostry, że grałyśmy w papier-kamień-nożyce zanim to było modne xD. Stanie na kancie, czego nie przewidziało żadne prawdopodobieństwo :D.

      Myślę, że w takich rozważaniach, jak i w życiu - dobrze jest mówić, ale pamiętać o słuchaniu. Ilu z nas chce być słuchanym, ale nie chce słuchać? Ja natomiast zauważyłam, że łatwiej rozmawiać na takie tematy z facetami, niż z dziewczynami. Jakoś większość moich koleżanek nie chce takich tematów poruszać.

      Niestety ze znajomością języków już tak jest, że nie używanie danego języka jest prawie równoznaczne z zapomnieniem jego. Mam nadzieję, że na studiach będę miała angielski albo chociaż francuski, chociaż wolę ten pierwszy.

      Nie mam intuicji, tyle razy się na niej zawiodłam, że wolałam zapomnieć o jej posiadaniu :).

      Nasz kraj to jeden wielki cyrk, ale fakt - lepiej się nie dołować. O tak! Będziemy milionerami i będziemy się śmiać ze swoich problemów :D.

      Usuń
    5. Interpretacja dowolna :D. Zawsze możesz powiedzieć, co uważasz, że mam na myśli, a ja to zweryfikuję lub nie, nie no żart, zweryfikuję na pewno.
      To, że mogłeś odnaleźć swoje własne myśli w tym tekście - jest dla mnie miłe, bo okazuje się, że nie napisałam nic "pod siebie", a dla każdego. ;-)

      Czyżby to była obawa przed tym, co "moneta" pokaże?

      Właśnie zastanawiam się, czemu tak jest. Przecież faceci są wzrokowcami, a kobiety słuchowcami. To my powinnyśmy nasłuchiwać, choć zapewne to nasłuchiwanie skłaniałoby się do tego, by usłyszeć to, czego najbardziej pragniemy. Niemniej jednak, umiejętność słuchania jest bardzo ważna i niestety zanika. Podobnie, jak umiejętne czytanie z mowy ciała.

      OK! Następnym razem, jak intuicja mi coś podpowie, to zrobię jej na przekór. Zawsze chciałam być przekorna, to mam okazję :D.

      Świecić tak też będziemy! haha! :D

      Usuń
    6. Wydaje mi się, że nie ma niesłusznej interpretacji, każda jest dobra na swój sposób ;-).

      Jejjj, w takim razie, trzymam kciuki, żeby los zgotował Ci dobrą monetę!

      To nie jest do końca tak, bo teraz dziewczyny wyszły na bezduszne egoistki. My emocję okazujemy najczęściej przez mówienie, mamy potrzebę rozmawiania o swoich odczuciach i odczuciach innych - dzięki temu te emocje są lepiej przyswajalne i bardziej zrozumiałe. I przez to, emocje widać u nas zaraz - można czytać z nas, jak z kartki (przynajmniej u mnie tak jest). No i kobiety są częściej empatkami, co nie oznacza, że mężczyźni są bezuczuciowi, o nie.

      Nawet nie wiesz, jak dobrze trafiłeś - długo już inspiruję się cytatem Leca - "By dojść do źródła, trzeba płynąć pod prąd" :D.

      Jak miliony monet, ze względu na mojego pstryczka - u mnie miliony gwiazd :D.

      Usuń
    7. Ale ja Cię nie namawiam na uzewnętrznianie swojej interpretacji, tym bardziej, że jak to Słowacki pisał: „Chodzi mi o to, aby język giętki
      Powiedział wszystko, co pomyśli głowa(…)” co mnie dotyczy bardzo, bo w głowie wszystko mam tak piękne wypowiedziane, wymyślone - a jak przyjdzie co do czego, to efekt spada.

      Myśl pozytywnie, to działa cuda!

      Nie wiem czemu dziewczyny nie lubią takich rozmów. Ja tam lubię, ale rzadko mam okazję podszkolić się w tym kunszcie.

      Płyń pod prąd :).

      Patrzę w niebo, patrzę i słońce piecze - jak dziś się nie ugotuję, to będzie dobrze!

      Usuń
    8. Pewnie, dyskrecja nie zawadzi w niektórych sytuacjach.

      Nadrabiam pisząc do pliku, czasem. Nadrabiam też na blogu i z bloggerami. A i czasem zdarzy się, że nadrabiam z ludźmi, którzy odzywają się do mnie po kilku latach - to sobie filozofujemy.

      Nawet nieugotowana, ale wczorajszy dzień zaliczam do jednego z najgorszych.

      Usuń
    9. Fakt nie warto się męczyć, gdzieś tak po pierwszej godzinie pracy stwierdziłam, że się nie nadaję tam - bo potrzebuję żywego kontaktu z ludźmi, a nie jestem nowa, sama muszę sobie wszystko znaleźć, z nikim nie pogadam, a i jeszcze klientów muszę sprawdzać, jeżeli jest podejrzanie o kradzieże. Choć obowiązki mnie tak nie przytłoczyły, jak atmosfera, jaka w tamtym miejscu była - takiego dołu dawno nie miałam, ale uff - podniosłam się. :)

      Dzięki. Jestem prawie pewna, że wrócę tam, gdzie byłam w zeszłym roku. Może to nie jest szczyt marzeń, ale czułam satysfakcję będąc tam i miałam kontakt z ludźmi.

      A na jaki temat chciałbyś filozofować? ;>

      Usuń
  2. czemu nie możesz ich zrealizować? dawaj, naprzód!
    jesteś zbyt liryczny dziś na moją zmęczoną głowę.

    OdpowiedzUsuń
  3. powiedziałabym 'pierdol to, co należy i rób co czujesz' ale kobietom nie wolno przeklinać podobno. także mogę tylko napomknąć, że nie da się zapomnieć czegoś, co jest w naszej głowie, a tym bardziej jeśli to coś, czego zapomnieć się nie chce. może warto skoczyć?

    Zidiociałeś to nie wypieraj, po co? Może być fajnie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlaczego nie chcesz, aby Twoje marzenia się ujawniały?

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj. Chciałam Cię poinformować, że na moim blogu aktualnie odbywa się rozdanie. Do wygrania są bony i okulary od Firmoo. Zapraszam do udziału! (przepraszam za spam)

    http://blog-avalon.blogspot.com/2013/06/giveaway.html

    OdpowiedzUsuń
  6. W takich chwilach chyba powinno się napisać : "Podążaj za marzeniami..." lub "Walcz o to co pragniesz miec." Ale prawda jest taka że pewne sprawy powinny zostać zamknięte przed światem na wieki... nie powinniśmy ich porzucać czy "palić" bo to jest jakaś część nas i razem z tymi marzeniami stracilibyśmy w jakimś stopniu własne ja. Ale każdy z nas przecież ma takie pragnienia których spełnienie jest na wyciągnięcie ręki co właśnie najbardziej boli bo są nie osiągalne mimo swej bliskości.

    Przepraszam że mnie tak długo nie było... Postaram się poprawić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz, ja tak sobie mogę gadać, zupełnie nie znając sytuacji, ale wydaje mi się, ze skoro ten cały skok może przynieść Ci szczęście to bliska osoba - jeśli rzeczywiście jesteście dla siebie obustronnie ważni - nie powinna ponieść wielkich szkód. Ale to tylko takie rozumowanie osoby, która zupełnie nie wie o co chodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Z własnego doświadczenia wiem, ze pewne sprawy jednak powinny nigdy nie ujawniane na światło dzienne.Lubię te piosenkę.
    Ale tego też się boję, bo przecież wiem, że są moją iluzją nieskończonego szczęścia. normalnie jakbym os obie czytała rozsądek podpowiada jedno a serce drugi i bądź tu człowieku mądry..

    OdpowiedzUsuń
  9. W mojej głowie też zapanował przeciąg.. i nie umiałam go ogarnąć przez tydzien :D więc coś w tym jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. może dzięki temu przeciągowi uda się przy sprzątaniu parę rzeczy odkurzyć i ułożyć w lepszym miejscu?;) są rzeczy, które mają miejsce faktycznie tylko w głowie, w marzeniach, ale są też takie, które są niepotrzebnie zamknięte na dnie szafy...

    OdpowiedzUsuń
  11. Idź w góry- to Ci pomoże!

    Taak, ale nie chcę być zawistna czy zazdrosna! Nawet jeśli to jest rzeczą normalną.. nie chcę tego!
    Oj tak, dobre słowa! :) Prawdziwe!
    Oj.. to marsz do kuchni coś upiec! hehe, no chyba, że spacjalizujesz się wyłącznie w robieniu jajecznicy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. "Świat ma tylko cztery strony, a w tym świecie nie ma mnie". Poznajesz? A ile stron, ile odsłon może mieć człowiek, tysiąc razy bardziej skomplikowany od świata? A gdzie w tym człowieku jesteś Ty? Która część jest ta "marząca" ktora ta rozważna? Można je rozdzielić, nie musimy przecież ciągle chodzić ze swoimi wszystkimi ego na wierzchu, bo to byłoby za ciężkie. Znajdźmy granice, rozdzielmy, nośmy według uznania. Mi się to udało, choć czsami mam ochotę "wytargać za uszy" swoje drugie ego, jak to barwnie określiła Alicja w Krainie Czarów.
    Kiedyś pewnie pomyślę, ze piszę tu głupoty, ale jak na razie jestem święcie przekonana o słusznosci swoich racji.

    OdpowiedzUsuń
  13. No właśnie, szkoda, że tylko cukierki :c

    Niezbyt korzystnie tu wygląda, fakt. Kurczę, strasznie mnie rozśmieszył twój komentarz. I po co ten sarkazm? :D
    Może dlatego, ze ostatnie zdjęcie jest bardziej aktualne, a pozostałe dwa pochodzą sprzed paru(nastu) lat.
    I nie rozumiem, po kiego grzyba ścinał grzywkę. Ale spokojnie, niedawno do kin weszła "Władza", a wraz z nią Russell, już w grzywce i trochę szczuplejszy ♥

    Strachy na Lachy uwielbiam.
    Napisałeś tyle mądrych rzeczy, że nie wiem co napisać.
    Obiecuję, że następnym razem skomentuję Twojego posta jakoś inteligentnie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie rozumiem Twojego podejścia:( Skoro tak bardzo tego chcesz i tyle razy, było to wszystko tak blisko - to zdecydowanie jest to możliwe. A jeżeli ma Cię to jeszcze uszczęśliwić - z pewnością powinieneś pozwolić wyjść tym myślom z ukrycia. Jeżeli Ty sam sobie nie pozwolisz na szczęście, nigdy nie będzie ono możliwe.
    Tak mi się wydaje, ale z drugiej strony co ja tam wiem :)
    SNL uwieeeeeeeeelbiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. myślę,że warto zaryzykować,by dotknąć nieba. warto,chociaż na chwilę.
    a gwiezdne wojny w głowie to każdy ma czasem, moje skończą się mam nadzieję z ostatnim dniem sesji.
    pozdrawiam z zapatrzeniem na błękit dzisiejszego nieba.

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetnie piszesz... I wydaje mi się, że rozumiem Twój stan. Mam nadzieję, że nie masz za złe odwiedzin?

    OdpowiedzUsuń
  17. jeśli nie spróbujesz, nie przekonasz się, czy te marzenia są faktycznie nierealne! trzeba dążyć do celu, choćby nie wiem co :) natomiast wiem ze swojego doświadczenia (i obecnej sytuacji... tje -.-), że najgorzej wykonać pierwszy krok. ale jak się go już zrobi, to będzie łatwiej zrobić ten kolejny. w końcu nie od razu zacząłeś biegać po domu, najpierw musiałeś wstać i zrobić ten kroczek :)

    OdpowiedzUsuń
  18. skoro tyle razy było coś w zasiegu ręki do zdobycia to jest to zdecydowanie mozliwe. Nie mozna byc wiecznie zlej mysli, to w niczym nie pomaga :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Strzelam na otwarcie okna i wykonanie efektownego salto, moralnego salto. Czasem takie powstrzymywanie jest dobre tylko na krótką metę, ale to czasem. Mam nadzieję, że się poukłada, porządnie i bezpowrotnie odejdzie bałagan. Dzięki tej konieczności walczenia, wiele się uczymy. Przynajmniej ja dostrzegam taki cel tego całego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak z tym przeciągiem, walczysz jakoś? ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedyś uwielbiałam tę piosenkę :)
    moralne salto... ? hm

    OdpowiedzUsuń