Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pytania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pytania. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 listopada 2014

Krzysiek

Pierwszy dzień listopada. Kojarzy się z jednym – Dzień Wszystkich Świętych. Dzień niezbyt wesoły i przyjemny… przynajmniej z zasady. Bo w dzisiejszych czasach nie wszyscy potrafią uszanować nawet cmentarze. Wesołe rozmowy, zorganizowane spotkania towarzyskie, wpierdalanie kiełbasy albo słodkich żelków powoli stają się normalne w okolicy nekropolii większych miast. Do mojego Sanoka jeszcze nie wtargnęło to tak mocno … uff! W każdym razie ja dzisiaj nie o tym. Nie będę się pastwił nad ludźmi z pieskami na cmentarzu ani nad tymi którzy w telewizji wychwalają pod niebiosa zmarłych celebrities . Nie ma sensu tego krytykować – inni zrobili to za mnie.

Ja … jak to zwykle ja – idealista – postanowiłem pomyśleć o prawdziwym sensie tych dwóch dni poświęconych naszym bliskim zmarłym. Coraz trudniej w tym całym „zniczowym opętaniu” uświadomić sobie jaki to ma sens. Ciężko znaleźć coś co nas wzrusza podczas odwiedzania zmarłych. Wszystko sprowadza się do zaświecenia świeczki… Czy na pewno? Każdego roku odwiedzam około dwudziestu grobów, rozproszonych na kilku cmentarzach. Nie wszystkich z tych ludzi znam, bo są wśród nich znajomi moich rodziców, których nigdy nie widziałem … na przykład pani położna, która odbierała moją matkę z porodu. Więc nie ze wszystkimi mam jakiś emocjonalny związek. Jednak jest kilka wyjątków, które na zawsze będą we mnie wywoływać głębsze poruszenie.

Zastanowiłem się chwilę nad tym i doszedłem do szybkiego wniosku – przede wszystkim dziadek… to już prawie dziesięć lat. Pierwszy pogrzeb na którym byłem, w sumie jeszcze jako gówniarz. Dalej, hmm… przyjaciel rodziny - samobójca, kolega – rówieśnik ze szkoły zginął w wypadku samochodowym, dziadek byłej dziewczyny – bardzo źle to przeżyła, Zdzisław Beksiński – ulubiony malarz, można powiedzieć idol. No właśnie … idol. To słowo utkwiło mi w głowie dużo mocniej przy innym grobie.

Grób mojego kuzyna. Krzysiek urodzony w 80’ – zginął w 97’. Młoda uśmiechnięta twarz patrząca ze zdjęcia na nagrobku wręcz krzyczy, że powinien żyć. Tak, wiem to banał bo o każdym zmarłym ktoś może powiedzieć „powinien żyć”. Jednak on sam postanowił, że już nie chce żyć…
Jego zdjęcie jest pęknięte … ma na sobie rysę, którą z pewnością miał też wyrytą w sobie Krzysiek.
Siedemnastolatek, który skoczył z okna. Brzmi, hmm … szokująco? Fakt, był naćpany … ale mam jakieś dziwne i niczym nie poparte przeświadczenie, że wiedział co robi. Że był świadomy. Zabił się kiedy ja miałem pięć lat. Pamiętam go tylko w jednym momencie… być może tylko raz się z nim spotkałem. Lecz to jedno spotkanie zapamiętałem i w niewytłumaczalny sposób utkwiło mi w głowie. Mały pokój w dawnym mieszkaniu dziadków, gdzie wtedy mieszkaliśmy z ojcem … zielony tapczan, a nad nim półka, na której stało radio. Byłem nim zainteresowany ale nie mogłem go dosięgnąć, Krzychu mi pomógł i je włączył. Było podłączone do dużych kolumn o sporej mocy. Chciałem się pobawić przyciskami i kuzyn podłapał moją zabawę. Wtedy pierwszy raz ktoś pokazał mi jak powinno się napierdalać muzyką! Było czadersko. Później opowiadał mi, że to muzyka dla dużych dzieci, takich jak on i ja nie powinienem tego słuchać. Palił papierosy, miał wtedy szalone spojrzenie … takie jak to na zdjęciu z nagrobka. Biła od niego jakaś nastoletnia energia, której wtedy nie rozumiałem. Tkwił w nim wyjątkowy bunt, który dla mnie oznaczał wtedy tylko opór przed zjedzeniem fasolki po bretońsku. Bardzo mi to imponowało, byłem tym spotkaniem podniecony i od razu Krzysiek stał się moim ulubionym kuzynem. Chyba wtedy po raz pierwszy pomyślałem sobie o kimś jako o swoim idolu.

Teraz z perspektywy czasu mogę zrewidować swój pogląd na temat tego idola. Ale mimo wszystko po tylu latach nie mam wcale zamiaru zmieniać o nim zdania. Po historiach, które opowiadali rodzice i reszta rodzina domyślam się dlaczego popełnił samobójstwo. Można by powiedzieć, że okoliczności były do tego „sprzyjające”… jakkolwiek to nie brzmi w stosunku do samobójstwa. Od jego śmierci minęło siedemnaście lat, dziś byłby dorosłym facetem po trzydziestce… ale nim nie jest. Za to nadal jest moim idolem z dzieciństwa, takim pierwszym bohaterem, którego ceniłem bardziej niż supermena czy innego batmana.

Sam jestem ciekaw ile z tej historii uroił sobie mój małoletni umysł i podświadomość…

Dziś pomyślałem: „Ciekawe co porabia Krzysiek?”.
Chętnie bym z nim porozmawiał po raz drugi.

niedziela, 10 listopada 2013

Czuję, myślę, chciałbym ...

Nie przepadam na ogół za różnego rodzaju tagami, łańcuszkami i tym podobnymi. Ale ostatnio trafił się jeden taki, który mnie zainteresował i do mnie trafił. Postanowiłem się więc zmierzyć z tymi ciekawymi pytaniami ... choć właściwie to nie są pytania. Myk polega na tym żeby dokończyć bez namysłu zdanie zaczynające się jednym ze słów: czuję, ciesze się, doceniam - i tak dalej. Nie ukrywam, że to było dość trudne ale chyba o to chodzi. W sumie każde z tych zdań mógłbym rozwinąć do osobnego posta, ale nie mam na to czasu - niestety. No więc lecimy.


Czuję się samotny - najważniejsza osoba w moim życiu ode mnie ucieka, jest coraz dalej. Czuję, że trzeba z tym coś zrobić … ale zupełnie nie wiem jak.

Cieszę się gdy mętlik w mojej głowie znika a „głosy” w mojej głowie milkną. Wtedy mogę od wszystkiego odpocząć – to mnie cieszy.

Doceniam to co zrobiła moja matka by wychować mnie na dobrego człowieka. Odwaliła kawał dobrej roboty, ale reszta zależy ode mnie.

Chciałbym być wolny i całkowicie niezależny - mieć 100% wpływ na swoje życie. Tak abym nie musiał liczyć na szczęście, przeznaczenie czy inny przypadkowy zbieg okoliczności.

Myślę, że to co mnie otacza to scenariusz jakiegoś dziwnego filmu - jakiś wielowątkowy thriller psychologiczny, którego fabuła jest zakręcona jak labirynt.

Słucham każdą cząstką swojego ciała, każdą komórką – tak samo ludzkich rozmów jak muzyki. Wyłapuje spośród tego miejskiego hałasu tylko wartościowe dźwięki.

Oglądam telewizyjne wiadomości … a tak poza tym to chyba nie mam czasu na oglądanie czegokolwiek. Może jeszcze oprócz tego filmu o którym pisałem wyżej.  

Czytam przede wszystkim Wasze blogi. Czasem dorwę książkę, która spełni moje wygórowane oczekiwania. Czytam po to by pobudzić swoją wyobraźnię.

Szukam rozwiązania wszystkich swoich egzystencjalnych dylematów – szukam szczęścia. Ale to prawie jak szukanie igły w stogu siana.

Nie mogę się doczekać momentu w którym już na nic nie będę musiał czekać. Czekam.

**********************************************************************

Pozdrawiam przy okazji Askadasunę i Ewelinę, które mnie zachęciły do takiego postu. 


PS.
Od kilku dni, a nawet tygodni w zupełności nie ogarniam swojego życia. Nie mam na nic czasu, we wszystkim towarzyszy mi chaos. Są dni gdy wieczorem wracając do domu nie mam nawet ochoty na to żeby zjeść obiad czy kolację. Mam ochotę położyć się do łóżka, zasnąć i spać tak przez kilka najbliższych lat ... albo spać już do końca świata. Zbyt wiele na głowie - zbyt wiele w głowie. Mam świetny pomysł na opowiadanie - którym sam się jaram - ale nie mam czasu go przelać na papier. Na razie mam tylko zarys scenariusza ... ale to musi poczekać. 




czwartek, 6 czerwca 2013

jest pytanie - jest odpowiedź

Dnia 13 maja 2013 zostałem nominowany przez >>MAŁGO<< do nagrody "Liebster Award" ... czy coś w tym stylu – nie znam się na tym i nie przepadam. Zostałem wybrany razem z innymi dziesięcioma równie zajebistymi co mój blogami. Nie zamierzam kontynuować owych nominacji bo nie jaram się takimi „łańcuszkami”. Ale w ramach podziękowania w końcu odpowiem na pytania zadane przez Małgo związane z ową nominacją. Pytań jest jedenaście. A więc jedziemy z koksem!

1. Jakiej muzyki słuchasz?
A słucham głównie RAPu. Tak, tak uwielbiam obwieszonych złotem niggusów prosto z Bronxu, Harlemu i innych mrocznych zakątków świata. Jaram się ich poczuciem rytmu, ich podejściem do muzyki, tańca … cytując klasyka „Przydało by się trochę polotu i finezji w tym smutnym jak pizda mieście”. Dlatego słucham również polskiego rapu, który ma ten polot i jest lekarstwem dla mej duszy - miodem na me uszy. A kiedy potrzebuję odpocząć od czarnych brzmień zasłuchuje się w Red Hotach, Bobie Marleyu, Gentlemanie, Sistars, Pidżamie Porno, Dżemie, Budce Suflera czy nawet Marii Peszek. (a jeśli chcecie dokładniej sprawdzić kliknijcie w tą czerwoną ikonkę po prawej stronie)
2. Ulubiony film?
Dzień Świra. Że niby dlatego bo śmieszny? Może tylko z pozoru ale humor tego filmu jest jedną wielką przykrywką do prawdziwego oblicza Polaków. Nowoczesna epopeja narodowa.
„Dżizus, kurwa, ja pierdole!”.
3. Ulubiona książka?
Mistrz i Małgorzata. Magiczna książka … just like that. Przenosi w inny świat.
Na drugim miejscu w tym rankingu chyba jest u mnie „Duma Key – Ręka mistrza” Stephena Kinga.
4. Jak lubisz spędzać wolny czas?
Najchętniej z moimi ziomkami. A kiedy ich nie ma najczęściej czytam i piszę. No i oczywiście sport. Teraz króluje tutaj bieganie i piłka nożna.
5. Ulubiona potrawa?
PIEROGI RUSKIE! A w ogóle co to za pytanie .. toż to oczywista oczywistość hehe.
6. Twoja największa pasja?
Kiedyś było nią rysowanie … dziś chyba rozmyślanie i czynne uprawianie marzycielstwa.
7. Najlepszy sposób na poprawę humoru?
Przyjaciel. Oprócz tego hormony szczęścia wywołują u mnie: bieganie (naprawdę!) i gorzka czekolada.
8. O czym marzysz?
O tym żeby nigdy nie przestać marzyć i zastępować zrealizowane marzenia następnymi.
„Marzenia nie świata tyczą ale serca”.
9. Twoje motto?
Naprawdę nie wiem czy komuś udało się ująć „sens życia” w zdaniu które by mnie całkowicie przekonywało. Z grubsza chodzi o to mi żeby być nonkonformistą. Kieruje się własnymi zasadami.
„Bądź dobrym człowiekiem”.
10. Film czy książka?
Pff… ciężko stwierdzić. To zależy na co mam akurat ochotę. Ale ogólnie jestem bardzo wybredny jeśli chodzi o filmy i mało oglądam … często mnie nudzą i wydają mi się zbyt przewidywalne.
11. Cecha charakteru, którą najbardziej w sobie lubisz?
Nie mam chyba jakiejś jednej wybijającej się przed inne cech charakteru. Wszystkie razem tworzą mnie i są nieodłącznym elementem tego skomplikowanego mechanizmu. Najbardziej lubię po prostu bycie sobą i ulepszanie własnego JA. 

***************************************************************************************************

No i tak to wygląda Panowie i Panie.
A może teraz Wy odpowiecie na któreś z pytań  ? Zapraszam! 
Aaa i jeszcze na odchodne jebnę Wam fantastyczną piosenkę.